Archiwum dla kategorii: ‘Zabytki Krakowa

Zagaszacze do pochodni

poniedziałek, lipiec 5, 2010

W kilku miejscach w Krakowie zachowały się po dziś dzień zagaszacze do pochodni, rozświetlających niegdyś ulice. Kamienne bryły z otworami, w których straż rankiem gasiła tlące się pochodnie można zobaczyć przy wejściu do Sukiennic od strony ulicy św. Jana, przy Sławkowskiej oraz Kanoniczej.

ul.Kanonicza

ul.Kanonicza

Zakamarki Muzeum Uniwersytetu Jagielońskiego

wtorek, czerwiec 15, 2010

W Collegium Maius - najstarszym budynku Uniwersytetu Jagiellońskiego w pomieszczeniach dawnej Librarii (zbiory Biblioteki Jagiellońskiej przeniesiono z Collegium Maius do nowego gmachu przy ul. Mickiewicza w 1939 roku) mieści się dziś Muzeum Uniwersytetu.
W kilku pomieszczeniach, które zwiedza się ok. 30 min. zgromadzono wiele ciekawych przedmiotów. Znaleźć tam można kolekcję zegarów, a nawet kawałek czekolady “nadgryzionej” przez króla Stanisława Augusta ;).
Najcenniejszym zbiorem są jednak średniowieczne przyrządy astronomiczne, z których korzystał jeszcze Mikołaj Kopernik. Jednym z najcenniejszych obiektów jest także “Złoty Globus Jagielloński” z XVI w. - jeden z pierwszych na świecie, na którym zaznaczona została Ameryka, opisana jako “America terra noviter reperta” - czyli “Ameryka świeżo odkryta”. Globus jednak z rzeczywistą topografią nieco się rozmija…Ameryka zaznaczona jest na Oceanie Indyjskim, w sąsiedztwie Madagaskaru…

Jednym z najładniejszych wnętrz w Collegium Maius jest aula, gdzie wręczane są m.in. promocje habilitacyjne oraz doktoraty Honoris Causa. Warto tutaj, przed opuszczeniem murów Collegium Maius, zerknąć na przepiękne intarsjowane drzwi, pochodzące w dawnego ratusza. Niestety, nie każdy przewodnik, oprowadzający po muzeum o nich wspomina.

Średniowieczne instrumenty astronomiczne w Collegium Maius, pamiętające jeszcze Kopernika

Średniowieczne instrumenty astronomiczne w Collegium Maius, pamiętające jeszcze Kopernika

Złoty Globus Jagielloński z XVI w.

Złoty Globus Jagielloński z XVI w.

Intarsjowane drzwi z dawnego ratusza

Intarsjowane drzwi z dawnego ratusza

Zwierzyniec

czwartek, maj 20, 2010

Zwierzyniec to jeden z najbardziej urokliwych zakątków Krakowa, który oprócz pięknego położenia, posiada także wielowiekową historię. Liczne legendy, związane z tutejszą okolicą sprawiają, iż miejsce to jest naprawdę warte poznania.

Nazwa dzisiejszej dzielnicy Krakowa “Zwierzyniec” odnosi się do pradawnych czasów, kiedy to tereny te porastały gęste lasy, obfitujące w zwierzynę łowną. Tradycja powiada, iż chętnie zapuszczali się tutejsze knieje nasi pierwsi władcy podczas, zapewne częstych, polowań.
Także i później kolejni królowie szukali w tej okolicy wytchnienia pośród zieleni. Na Zwierzyńcu istniały niegdyś ogrody królewskie, w których przebywała m.in. Bona, zaś król Henryk Walezy, jak donosi historyk Świętosław Orzelski “w pięknym ogrodzie koło Zwierzyńca, chwile gorszące przepędzał”. Lubiły tu także przebywać Anna Jagiellonka i królowa Anna Austriaczka, pierwsza żona Zygmunta III. Niestety, po dawnych ogrodach królewskich nie ma już śladu…

W XII wieku na Zwierzyńcu osiadły siostry Norbertanki, które całkiem sprawnie zagospodarowały te tereny. Położenie klasztoru - tuż nad brzegiem Wisły sprawiało, iż miejsce to często nawiedzały powodzie, o czym przypominają dwie tablice na murze, okalającym klasztor.
Równocześnie siostry były nękane nieraz przez “nieproszonych gości”…m.in. przez Tatarów w XIII wieku.
Do dziś przetrwało sporo legend odnoszących się do tych wydarzeń. Jedna z nich opisuje ucieczkę sióstr Norbertanek zwanych “Pannami Zwierzynieckimi” przed hordą tatarską do Lasu Wolskiego, gdzie zakonnice znalazły schronienie w wąwozie pośród skał, do dziś zwanych “Skałami Panieńskimi”.
To tutaj także coroczną podróż po Krakowie rozpoczyna Lajkonik. Tajemnicza tradycja poniekąd dotyczy również napaści tatarskiej…

W “Lany Poniedziałek” na Zwierzyńcu odbywa się coroczny odpust “Emaus”, który osobiście bardzo miło wspominam z czasów dzieciństwa. Pamiętam sporą ekscytację na widok zabawek odpustowych, “przecudnych” pierścionków z kolorowymi oczkami. Pamiętam także strach…przed oblaniem wodą przez bandy grasujące na Emausie, czerpiące często wodę z Wisły, nie oszczędzające dosłownie nikogo.

Mimo postępującej, niestety nie zawsze przemyślanej, nowoczesnej zabudowy Zwierzyńca, można tutaj pospacerować zaciszną aleją, prowadzącą na kopiec Kościuszki lub odwiedzić trzy urokliwe świątynie: kościół Norbertanek, romański kościół św. Salwatora i drewnianą kaplicę św.Małgorzaty (zdjęcia poniżej).

Dziedziniec klasztoru ss. Norbertanek na Zwierzyńcu

Dziedziniec klasztoru ss. Norbertanek na Zwierzyńcu

Fragment romańskiego portalu w kościele ss. Norbertanek

Fragment romańskiego portalu w kościele ss. Norbertanek

Romański kościół św. Salwatora

Romański kościół św. Salwatora

Wnętrze XII - wiecznego kościoła św. Salwatora

Wnętrze XII - wiecznego kościoła św. Salwatora

Wnętrze kościoła św. Salwatora: obraz Kacpra Kurcza przedstawiający tajemniczą legendę

Obraz Kacpra Kurcza przedstawiający tajemniczą legendę

Kaplica św. Małgorzaty

Kaplica św. Małgorzaty

Chatka grabarza

Chatka grabarza

Weekendowe Zwiedzanie podziemi kościoła Najświętszego Salwatora oraz kaplicy św.Małgorzaty na Zwierzyńcu (raz w roku)

Wstęp wolny!

Sobota 29 maja 2010 11.00- 17.00
Niedziela 30 maja 2010 12.30 - 18.00
Prelekcje: Piotr Tumidajski (co godzinę)

Weekendowe zwiedzanie jest częścią programu obchodów 100-lecia przyłączenia gmin Zwierzyniec i Półwsie Zwierzynieckie do Wielkiego Miasta Krakowa

Organizatorzy:
Parafia Najśw. Salwatora w Krakowie
Rada Dzielnicy VII Zwierzyniec

Włócznia św.Maurycego

czwartek, marzec 11, 2010

Jedynym polskim regalium koronacyjnym, jakie przetrwało do dzisiejszych czasów jest miecz Szczerbiec, przechowywany z pieczołowitością w Skarbcu na Wawelu. Od pewnego czasu można oglądać w Muzeum Katedralnym również słynną Włócznię Świętego Maurycego, będącą szczególną pamiątką. I dziś właśnie o tym…

Włócznia św.Maurycego

Włócznia św.Maurycego


Ten niewielki przedmiot uważany jest za jedną z najstarszych pamiątek polskiej państwowości i insygnium władzy, choć nie był on używany podczas ceremoniału koronacyjnego. Do naszych czasów z włóczni zachował się jedynie grot.
Patrząc na niego można odnieść wrażenie jakby przemawiały do nas wieki ;)
Włócznię trzymał w końcu w dłoni pierwszy król Polski - Bolesław Chrobry!
Władca otrzymał ją w 1000 roku od cesarza Ottona III w Gnieźnie, jako znak suwerennej władzy.
Warto dodać, iż “polska” włócznia świętego Maurycego jest, właściwie rzecz ujmując, kopią Świętej Lancy Cesarskiej. Powstała ona pod koniec X wieku, prawdopodobnie na terenie Niemiec lub Włoch. Wykonano kilka replik lancy, pozostałe otrzymali w różnych okresach m.in.: król Węgier Stefan I Święty i książę czeski Brzetysław II.
Podobnie jak pierwowzór, repliki opatrzone były relikwią - fragmentem gwoździa z Krzyża Pańskiego. W przypadku polskim - relikwia ta przepadła jednak bezpowrotnie. Została ona w XVII wieku wywieziona przez króla Jana II Kazimierza Wazę do Paryża i tam, w czasie rewolucji francuskiej, uległa zniszczeniu podczas grabieży skarbów opactwa Saint-Germain-des-Prés.

Warto odnieść się także do historii słynnej Świętej Lancy…
Pierwsza wzmianka o włóczni pochodzi z VI wieku. W posiadanie władców niemieckich weszła cztery wieki później, stając się atrybutem władzy cesarzy Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Była talizmanem, z którym się nie rozstawali, symbolem legitymizacji władzy nadanej przez Boga cesarzowi. Zwykle noszono ją przed władcą i stawiano przy jego tronie.
Według średniowiecznej legendy lanca miała należeć do św. Maurycego, chrześcijańskiego męczennika i centuriona rzymskiej legii tebańskiej, który żył w III wieku.
Jako, że w grocie włóczni ma znajdować się gwóźdź z krzyża Jezusa Chrystusa, dla części chrześcijan ma ona wartość relikwii.
W XIV wieku lancę przekazano do kościoła św. Ducha w Norymberdze, gdzie była obiektem kultu i celem licznych pielgrzymek.
Podczas wojen napoleońskich włócznia została wywieziona i trafiła ostatecznie do skarbca Habsburgów w Wiedniu, gdzie znajduje się do dnia dzisiejszego.
Warto zaznaczyć, iż czasie II wojny światowej, w wyniku działań nazistów, gromadzących przedmioty związane z symboliką potęgi Niemiec, na krótko ponownie powróciła do Norymbergi.

Gródek

czwartek, luty 25, 2010

Tuż obok XIII-wiecznej bramy Rzeźniczej znajdowała się niegdyś warowna siedziba wójta krakowskiego, którą kazał zburzyć, po stłumieniu buntu wójta Alberta w XIV wieku, Władysław Łokietek. Na jej miejscu wzniesiono zameczek zwany “gródkiem łokietkowym”, do którego została włączona, wspomniana już, brama Rzeźnicza.

Na początku XV wieku Gródek spłonął, ale dzięki staraniom Tarnowskich, którzy byli już wówczas jego nowymi właścicielami, został odbudowany. W późniejszym czasie Gródek odkupiła od rodziny Tarnowskich Anna z Branickich Lubomirska. Z jej fundacji wybudowano, z wykorzystaniem średniowiecznych murów, klasztor dla sióstr Dominikanek. Wkrótce przystąpiono także do budowy kościoła Matki Boskiej Śnieżnej, której kult nasilił się po zwycięstwie chocimskim. Powszechnie bowiem sądzono, iż bitwę wygrano dzięki wstawiennictwu Matki Boskiej Śnieżnej - patronce od walk z niewiernymi.
Świątynia spłonęła podczas oblężenia szwedzkiego w 1655 roku, ponownie poniosła straty podczas walk w 1768 roku, gdy Moskale ostrzeliwali Kraków, broniony przez konfederatów barskich.
Warto zajrzeć do wnętrza skromnego kościoła, do którego wejście wiedzie przez zaciszny dziedziniec, od strony ulicy Mikołajskiej. Z rzadka tutaj ktokolwiek zagląda.
W ołtarzu świątyni znajduje się cudowny obraz Matki Boskiej Śnieżnej z 1 połowy XVII wieku. Tradycja powiada, iż w czasie pożaru klasztoru w 1638 roku widziano Madonnę, podobną do tej na obrazie, która płaszczem okrywała zabudowania klasztorne i kościół, chroniąc go przed ogniem.
Podobno widziano Ją również podczas “Potopu”, gdy znów ocaliła Gródek od zagłady. Wizerunek Matki Boskiej Śnieżnej stał się wówczas słynny w całym Krakowie. Do dnia dzisiejszego na murze klasztornym, widocznym od strony Plant, znajduje się obraz tzw. Madonny, zwanej od pamiętnych wydarzeń - “Szwedzką”. Wiele osób mija go pewnie nieświadomie pędząc Plantami.

Zaśnieżony dziedziniec kościoła Matki Boskiej Śnieżnej (od strony ul.Mikołajskiej)

Zaśnieżony dziedziniec kościoła Matki Boskiej Śnieżnej (od strony ul.Mikołajskiej)


Planty - teren dawnego 'Gródka' (widoczny fragment klasztoru ss. Dominikanek)

Planty - teren dawnego 'Gródka' (widoczny fragment klasztoru ss. Dominikanek)


Obraz Matki Boskiej Śnieżnej (zwanej Szwedzką) na murze klasztoru ss.Dominikanek (od strony Plant)

Obraz Matki Boskiej Śnieżnej (zwanej Szwedzką) na murze klasztoru ss.Dominikanek (od strony Plant)

Źródło: “Przewodnik po zabytkach i kulturze Krakowa” Michała Rożka

Kamienice Krakowa III -
dom “Pod Etiopy”

piątek, luty 19, 2010

Całkiem niedawno odnowiono klasycystyczną fasadę kamienicy na rogu ul. Floriańskiej i Pl.Mariackiego, zwaną z racji oryginalnego godła, domem “Pod Etiopy” vel “Pod Murzyny”. Taką też nazwę nosiła apteka, mieszcząca się w tej kamienicy od początku XVI wieku, słynąca nie tylko z wyrobu medykamentów, ale i z dobrych win…oraz owoców egzotycznych.
Naroże domu zdobi interesujące godło z końca XVI wieku, przedstawiające dwóch czarnoskórych mężczyzn, z przepaskami z liści na biodrach, dźwigających kosz z owocami.

Ciekawostki:
* Podczas wjazdów koronacyjnych do Krakowa właśnie przy tej kamienicy, u wylotu Floriańskiej rajcy krakowscy wznosili okazałą bramę triumfalną. Kolejny łuk powstawał przy ulicy Grodzkiej.
* Kamienicą zachwycał się Konstanty Ildefons Gałczyński w wierszu “Zaczarowana dorożka”: “Przystanęliśmy pod domem ‘Pod Murzynami’
(eech, dużo bym dał za ten dom)”

Dom "pod Etiopy"