Archiwum dla kategorii: ‘Wydarzenia

Rosz Haszana. Żydowski Nowy Rok

piątek, wrzesień 30, 2011

28 września rozpoczął się 5772 rok w kalendarzu żydowskim.
Rosz Haszana to jedno z najważniejszych świąt, obchodzone na przełomie września i października. Upamiętnia ono rocznicę stworzenia świata.
Jest to również czas, kiedy Bóg ocenia ludzi i zapisuje ich losy albo w Księdze Życia – sprawiedliwych albo w Księdze Śmierci – zatwardziałych grzeszników. Wszystkich pozostałych Bóg jeszcze osądzi i zdecyduje o ich losach. Tym ostatnim wyznacza się czas dziesięciu dni na poprawę - do Jom Kipur (Dnia Pojednania). Wówczas to trzeba skupić się na pokucie i żalu za grzechy. Prosi się o wybaczenie Boga, ale i ludzi, wobec których się zawiniło.
Owe dziesięć dni dzielące Rosz Haszana od Jom Kipur to tzw. Jamim Noraim (Straszne Dni). Stąd popularne w tym okresie życzenia „Obyście zostali zapisani na dobry rok”.

Rosz Haszana jest więc czasem, w którym człowiek przeżywa swą duchową odnowę. Jest świętem radosnym, pełnym wiary w miłosierdzie Boże.
Modlitwy w synagodze rozpoczynają się tego dnia wieczorem. Pobożni Żydzi dokonują rachunku sumienia przed Bogiem. W czasie modłów rozlega się dźwięk “szofaru” - rogu kozła lub barana, który jest nawoływaniem do skruchy i żalu za grzechy. Stąd też pochodzi inna nazwa tego święta “Święto Trąbek”. W żadnym razie nie może być to róg wołu, gdyż przypominałby on o grzechu złotego cielca.

Rosz Haszana - żydowski Nowy Rok. Zdjęcie pochodzi z interia.pl

Rosz Haszana - żydowski Nowy Rok. Zdjęcie pochodzi z interia.pl

Ważna jest tutaj także symbolika potraw, które spożywa się podczas uroczystej kolacji pierwszego wieczoru Rosz Haszana. Odmienna niż w inne święta, okrągła chała, którą stawia się na środku stołu, oznacza pełnię, pomyślność oraz kolisty roczny cykl żydowskiego życia. Kawałki ciasta macza się w miodzie, tak jak i plasterki marchwi oraz jabłek, by następny rok był pomyślny, równie “słodki”. Popularnym daniem jest również ryba z zachowaną głową, gdyż Rosz Haszana jest jakby “głową roku”, a jedno z życzeń noworocznych brzmi: “Niechaj Bóg sprawi, żebyśmy byli głową, a nie ogonem”.

Z Rosz Haszana wiąże się również piękny zwyczaj Taszlich (hebr. “wyrzucisz”), który odnosi się do słów Pisma Świętego: „Znowu zmiłuje się nad nami, zmyje nasze winy i wrzuci w głębiny morza wszystkie nasze grzechy…”. W noworoczne popołudnie Żydzi udają się nad rzekę czy jezioro i z kieszeni wyrzucają do wody okruchy, symbolicznie oczyszczając się z grzechów.

Parkuje się tam, gdzie się mieszka

środa, wrzesień 7, 2011

Pamiętam pewną scenkę rodzajową z mojego byłego osiedla oficerskiego, zdominowanego mentalnie przez nierzadko zdziwaczałych, emerytowanych wojskowych. A działy się tam różne rzeczy, z których czerpać pełnymi garściami mógłby reżyser “Rejsu” Marek Piwowski…
Pewnego słonecznego dnia przyjechali do nas znajomi z psem. Zaparkowali pod naszym blokiem. Widząc to sąsiad (były kontrwywiadowca) zza firany krzyknął: “tu się nie parkuje”. Znajomi, zaskoczeni głosem znikąd, nie przejęli się uwagą i kontynuowali rozpakowywanie samochodu. Zirytowany głos zza firany odezwał się ponownie “parkują i jeszcze coś trzepią”, ale znajomi i tę uwagę zignorowali. Zdeterminowany kontrwywiadowca krzyknął ze swojej kryjówki “parkuje się tam, gdzie się mieszka!”.
I to kultowe zdanie jakże jest aktualne w dzisiejszej sytuacji…

Dziś próbowaliśmy przedłużyć abonament na parkowanie w strefie C na Kazimierzu w “pałacu” ZiKiT przy ul. Smolki (jakby ktoś nie wiedział powstało nam nowe państwo w państwie. Więcej o przepysznej rezydencji Biura Strefy Parkowania tutaj).

Okazało się jednak, że zakupu abonamentu zniżkowego za 10 zł/miesiąc nie może już dokonać osoba zameldowana tymczasowo na Kazimierzu (a co z tymi, którzy wynajmują mieszkanie?). Co więcej, na jeden adres może być tylko jeden samochód (sic!)…a co z tymi rodzinami, które posiadają dwa auta, niezbędne do pracy i życia w mieście? Wtedy za drugi samochód mogą “se” kupić abonament za 250 zł/miesiąc. Proste.
Jak stwierdziła jedna, mądra radna “życie w centrum musi kosztować” (a co z tymi, którzy mieszkają w lokalach komunalnych i nie mają możliwości zmiany miejsca zamieszkania?). Ponadto sprytni radni ukrócili popularny proceder “użyczania” wozu, tak więc wykupić abonament może tylko osoba zameldowana na stałe i tylko ta, na którą jest zarejestrowany samochód…
Te durne przepisy nie poprawią wcale sytuacji, gdyż teraz jeszcze większa fala parkujących ruszy na przepełnione już Podgórze.
Kiedy usłyszałam dziś o tych wspaniałomyślnych zmianach wpadłam w dziki szał.
Podobno w połowie miesiąca uchwała ma być ponownie przedyskutowana przez Wielce Szanownych Radnych…oby poszli po rozum do głowy.
Najpierw wypadałoby stworzyć miejsca parkingowe w przystępnych cenach, popracować nad komunikacją miejską, a dopiero potem wprowadzać surowe restrykcje, utrudniające życie tym, którzy mieszkają i pracują w centrum.
Jaką mam pewność, że płacąc abonament 250 zł/miesiąc będę miała o każdej porze dnia wolne miejsce do parkowania przed domem? Do tej pory wcale nie było to takie oczywiste.

Co ciekawe, będąc już dumnym i szczęśliwym posiadaczem karty parkingowej Strefy C, nie mogę bezpłatnie zaparkować dwie ulice dalej w Strefie B, co do tej pory było możliwe.
Zatem wracamy do punktu wyjścia - parkuje się tam, gdzie się mieszka…

Nie pozostaje w tej sytuacji nic innego, jak zawrzeć papierowe małżeństwo dla umożliwienia parkowania w strefie C. Na to radni jeszcze nie wpadli, a ja zamierzam za kilka dni ich przechytrzyć… ;)

Ufff, trochę ulżyło…

Epilog:
Dziś zakupiliśmy abonament za 250 zł/miesiąc. Choć nasz poprzedni abonament był ważny do dnia wczorajszego tj. 7.09. to nowy trzeba kupić od początku miesiąca…Draństwo, idiotyzm i zdzierstwo!!!

600-letnia rocznica bitwy pod Grunwaldem

wtorek, lipiec 27, 2010

Na obrazku wymowny komentarz do obrazu “Bitwa pod Grunwaldem” Jana Matejki, popełniony przez jego wybitnego ucznia Stanisława Wyspiańskiego…;)

"Grunwald" Wyspiański

Jeszcze nie całkiem opadł pył na polach bitewnych Grunwaldu, gdzie kilka dni temu odbyła się, podobno nieudana organizacyjnie, inscenizacja słynnej bitwy. Także i tutaj, na łamach mojego blogu pojawia się nieco spóźniony wpis w tym temacie…

Z okazji hucznej rocznicy wiktorii pod Grunwaldem Zamek na Wawelu przygotował, w charakterystycznym dla siebie stylu, wystawę: “Na znak świetnego zwycięstwa”.
Po raz kolejny warszawska “Zachęta” odmówiła wypożyczenia obrazu Matejki “Bitwa pod Grunwaldem”…i tym razem tłumacząc się koniecznością poddania go konserwacji. Ciekawe czemu nie pomyślano o tym przed obchodami 600-letniej rocznicy?! Podobna sytuacja miała miejsce w 1910 roku.
W zamian, można na wystawie obejrzeć dioramę Tadeusza Popiela i Zygmunta Rozwadowskiego, przedstawiającą bitwę grunwaldzką oraz kilka mniejszych płócien z wyobrażeniem sławetnego starcia z Krzyżakami.
Usatysfakcjonowanym odbiorcą wystawy wawelskiej może być chyba jedynie rozmiłowany w historii człowiek, wytrawny znawca tematu…
Karygodnym rozwiązaniem są tabliczki z opisami w kolorze srebrnym, umieszczone na popielatym tle…stają się nieczytelne nawet dla osób o sokolim wzroku!
Jest na wystawie kilka perełek, wartych zobaczenia. Trzeba się jednak spieszyć, bo niektóre z rekwizytów zostały udostępnione tylko na chwilę…m.in. oryginalny tekst Jana Długosza “Banderia Prutenorum”, zawierający opis chorągwi krzyżackich, będący najstarszym w Europie tego typu dokumentem (inwentarzem) zdobytych bander. Podług opisów Długosza zostały wykonane wierne kopie chorągwi, które są także prezentowane na wystawie. Szkoda, że nie trafią do Katedry, gdzie kiedyś przez wiele wieków się znajdowały. Byłoby to zresztą zgodne z wolą Długosza…

Ciekawym pomysłem, zupełnie zaskakującym, jeśli wziąć pod uwagę skostniałe struktury zamku na Wawelu, było uruchomienie bloga, na którym opisane zostały przygotowania do bitwy, co ciekawsze epizody z jej przebiegu oraz w końcu zaprezentowano fotograficzną dokumentację przygotowań do wystawy.

Najpiękniejsze szopki w Krakowie

poniedziałek, styczeń 4, 2010

Słynna od kilku pokoleń ruchoma szopka u Kapucynów przy Loretańskiej:

Szopka czynna:
Poniedziałek - Sobota
9.30 - 12.00 oraz 16.00 - 17.20
Niedziela
po każdym nabożeństwie oraz od 13.30 do 16.00

Kolorowa, również ruchoma szopka u Bernardynów przy ul. Bernardyńskiej:

Szopka czynna:
od Bożego Narodzenia do Trzech Króli
od 6.00 - 19.00 (pomiędzy nabożeństwami)
Po Trzech Królach
od 6.00 - 10.00 i od 18.00 -19.00 (pomiędzy nabożeństwami)

68 Konkurs Szopek Krakowskich

czwartek, grudzień 3, 2009

Zgodnie z wieloletnią tradycją, rokrocznie w pierwszy czwartek grudnia pod pomnikiem Adama Mickiewicza przed południem zbierają się twórcy szopek krakowskich. Szopkarze prezentują swoje dzieła, nad którymi pracowali przez ostatnie kilka miesięcy, bądź nawet cały rok i tuż po Hejnale o godzinie 12.00 barwny korowód szopkarzy rusza przez Rynek w stronę Pałacu Krzysztofory - siedziby Muzeum Historycznego Krakowa. Po wyłonieniu zwycięzców - autorów najpiękniejszych szopek (w tym roku to już 68 edycja konkursu) otwarta zostaje pokonkursowa wystawa szopek krakowskich.

Kilka fotografii, uwieczniających jedną z najciekawszych tradycji krakowskich…

title=width="450"

title=width="450"

Uniwersytet Dziecięcy

wtorek, styczeń 20, 2009

Pomysł sam w sobie jest genialny! Uniwersytet Dzieci powstał po to, by poprzez kontakt z nauką rozwijać dziecięcą ciekawość świata i odwagę do stawiania pytań.
Pierwszy tego typu uniwersytet powstał w Niemczech w Tybindze, gdzie zorganizowano dla dzieci w wieku 8-12 lat serię wykładów, które poprowadziliby utytułowani akademicy. Celem było zainteresowanie młodych ludzi różnymi dziedzinami nauki. Pomysł Uniwersytetów Dziecięcych tak bardzo się spodobał, że obecnie 70 prestiżowych ośrodków uniwersyteckich w różnych krajach Europy organizuje cykliczne wykłady dla dzieci.
Najmłodsi studenci odbywają zajęcia w salach wykładowych, laboratoriach i w plenerze – w weekendy albo w wakacje.

W Polsce do tej inicjatywy dołączyły Uniwersytet Jagielloński, Warszawski Wrocławski i Politechnika Łódzka.

Zainteresowanym polecam odwiedzić strony, gdzie można znaleźć więcej informacji na temat uczestnictwa w zajęciach:

http://www.ud.edu.pl/kr/dziennik/15366/dzien/2009-01-20

http://czasdzieci.pl/krakow/katalog/id,6039e9e-uniwersytet_dzieci.html

A propos ciekawych projektów dla dzieci i młodzieży - zdecydowanie zachęcam do obejrzenia niemieckiego filmu dokumentalnego: “Rytm to jest to!”

Na koniec myśl A. Einsteina, która wydała mi się w tej chwili odpowiednia:
“Jest cudem, że ciekawość przeżywa typowe wykształcenie”…