Archiwum dla kategorii: ‘Pamiętnik Don Kichota

Tylko koni, tylko koni żal…

poniedziałek, kwiecień 30, 2012

Niedalej jak wczoraj na jednej z ulic Krakowa padł wskutek udaru koń dorożkarski…Właściciel jedyne, co potrafił zrobić to smagać go jeszcze batem, by “leń” powstał…Niestety konia nie udało się uratować.
Tutaj link do artykułu z GW.

Szykowne dorożki niewątpliwie stanowią o uroku krakowskiego Starego Miasta. Jednak turystyczna atrakcja ma też i często drugą stronę medalu - cierpienie zwierząt, którym nie zapewnia się należytych warunków.

Bywając w różnych miejscach na świecie zwracam uwagę w jaki sposób traktowane są zwierzęta.
Szczególnie rażą mnie przypadki, kiedy źle traktowane jest zwierzę gospodarskie, któremu tak wiele człowiek zawdzięcza. Zwierzę, które zwykle jest towarzyszem niedoli i służy człowiekowi do pracy…jak choćby osioł, który zwykle wygląda jak sto nieszczęść.

Nawet myśląc o tym w czysto utylitarnym aspekcie, wydaje się logiczne, że jeśli właściciel zadba o kondycję zwierzęcia, będzie mu ono dłużej służyć pomocą.

Ulica Marrakeshu

Ulica Marrakeshu

Nie podoba mi się na ogół stosunek ludzi do zwierząt w Maroku. Na ulicach miast często człapią zabiedzone, pokancerowane, objuczone osły. Pełno tam wałęsających się kotów i psów, z tym że te drugie wydają mi się w gorszej sytuacji. Mam wrażenie, że psy bardziej, na ich nieszczęście, łakną towarzystwa człowieka…

Nie podoba mi się stosunek do zwierząt także w Polsce. Ogarnia mnie szał, gdy słyszę o porzucanych, przywiązywanych do drzew i bezmyślnie maltretowanych psach, kotach, koniach… Poniekąd miarą poziomu cywilizacyjnego jest stosunek do zwierząt.
I jak wypadamy w tej “konkurencji”?
Tak naprawdę nie widzę wielkiej różnicy w znęcaniu się nad zwierzętami i ludźmi. To kwestia optyki. Granica w tym wypadku jest cienka i zależna od okoliczności, które sprawiają, że zwykle to zwierzę jest słabsze, a człowiek niemal bezkarny w swoim okrucieństwie.
Uważam, że kary za znęcanie się nad zwierzętami powinny być zdecydowanie zaostrzone.

Przypomniał mi się tutaj jeden z felietonów Krystyny Jandy, której los polskich, często niewydojonych i rozpaczliwie ryczących krów, leży na sercu… ;). Można go tutaj przeczytać.

Nie od dziś czuję, że ludzie jako gatunek mnie rozczarowują…

Parkuje się tam, gdzie się mieszka

środa, wrzesień 7, 2011

Pamiętam pewną scenkę rodzajową z mojego byłego osiedla oficerskiego, zdominowanego mentalnie przez nierzadko zdziwaczałych, emerytowanych wojskowych. A działy się tam różne rzeczy, z których czerpać pełnymi garściami mógłby reżyser “Rejsu” Marek Piwowski…
Pewnego słonecznego dnia przyjechali do nas znajomi z psem. Zaparkowali pod naszym blokiem. Widząc to sąsiad (były kontrwywiadowca) zza firany krzyknął: “tu się nie parkuje”. Znajomi, zaskoczeni głosem znikąd, nie przejęli się uwagą i kontynuowali rozpakowywanie samochodu. Zirytowany głos zza firany odezwał się ponownie “parkują i jeszcze coś trzepią”, ale znajomi i tę uwagę zignorowali. Zdeterminowany kontrwywiadowca krzyknął ze swojej kryjówki “parkuje się tam, gdzie się mieszka!”.
I to kultowe zdanie jakże jest aktualne w dzisiejszej sytuacji…

Dziś próbowaliśmy przedłużyć abonament na parkowanie w strefie C na Kazimierzu w “pałacu” ZiKiT przy ul. Smolki (jakby ktoś nie wiedział powstało nam nowe państwo w państwie. Więcej o przepysznej rezydencji Biura Strefy Parkowania tutaj).

Okazało się jednak, że zakupu abonamentu zniżkowego za 10 zł/miesiąc nie może już dokonać osoba zameldowana tymczasowo na Kazimierzu (a co z tymi, którzy wynajmują mieszkanie?). Co więcej, na jeden adres może być tylko jeden samochód (sic!)…a co z tymi rodzinami, które posiadają dwa auta, niezbędne do pracy i życia w mieście? Wtedy za drugi samochód mogą “se” kupić abonament za 250 zł/miesiąc. Proste.
Jak stwierdziła jedna, mądra radna “życie w centrum musi kosztować” (a co z tymi, którzy mieszkają w lokalach komunalnych i nie mają możliwości zmiany miejsca zamieszkania?). Ponadto sprytni radni ukrócili popularny proceder “użyczania” wozu, tak więc wykupić abonament może tylko osoba zameldowana na stałe i tylko ta, na którą jest zarejestrowany samochód…
Te durne przepisy nie poprawią wcale sytuacji, gdyż teraz jeszcze większa fala parkujących ruszy na przepełnione już Podgórze.
Kiedy usłyszałam dziś o tych wspaniałomyślnych zmianach wpadłam w dziki szał.
Podobno w połowie miesiąca uchwała ma być ponownie przedyskutowana przez Wielce Szanownych Radnych…oby poszli po rozum do głowy.
Najpierw wypadałoby stworzyć miejsca parkingowe w przystępnych cenach, popracować nad komunikacją miejską, a dopiero potem wprowadzać surowe restrykcje, utrudniające życie tym, którzy mieszkają i pracują w centrum.
Jaką mam pewność, że płacąc abonament 250 zł/miesiąc będę miała o każdej porze dnia wolne miejsce do parkowania przed domem? Do tej pory wcale nie było to takie oczywiste.

Co ciekawe, będąc już dumnym i szczęśliwym posiadaczem karty parkingowej Strefy C, nie mogę bezpłatnie zaparkować dwie ulice dalej w Strefie B, co do tej pory było możliwe.
Zatem wracamy do punktu wyjścia - parkuje się tam, gdzie się mieszka…

Nie pozostaje w tej sytuacji nic innego, jak zawrzeć papierowe małżeństwo dla umożliwienia parkowania w strefie C. Na to radni jeszcze nie wpadli, a ja zamierzam za kilka dni ich przechytrzyć… ;)

Ufff, trochę ulżyło…

Epilog:
Dziś zakupiliśmy abonament za 250 zł/miesiąc. Choć nasz poprzedni abonament był ważny do dnia wczorajszego tj. 7.09. to nowy trzeba kupić od początku miesiąca…Draństwo, idiotyzm i zdzierstwo!!!

Człowiek pozostaje na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoił…

czwartek, grudzień 11, 2008

Tutaj można zapoznać się osobiście z podopiecznymi przytuliska dla bezdomnych zwierząt w Harbutowicach.
Każdego miesiąca wspieram schronisko pewną sumą. Może niewielką, jak na potrzeby tylu niechcianych zwierząt, ale regularną. Na karmę dla kilku sierotek wystarczy…

To byłam ja - Anna Nieć…niedoszły weterynarz:)