Archiwum dla kategorii: ‘krakowski Kazimierz

Kazimierz na słodko

piątek, październik 26, 2012

Polecam uroczą cukiernię “Vanilla” na krakowskim Kazimierzu, która mieści się na Brzozowej 13.

Vanilla, Brzozowa 13

Vanilla, Brzozowa 13

Przy okazji pałaszowania łakoci można poprzyglądać się mieszkancom oraz pięknym detalom niszczejących kazimierskich kamienic…

Rosz Haszana. Żydowski Nowy Rok

piątek, wrzesień 30, 2011

28 września rozpoczął się 5772 rok w kalendarzu żydowskim.
Rosz Haszana to jedno z najważniejszych świąt, obchodzone na przełomie września i października. Upamiętnia ono rocznicę stworzenia świata.
Jest to również czas, kiedy Bóg ocenia ludzi i zapisuje ich losy albo w Księdze Życia – sprawiedliwych albo w Księdze Śmierci – zatwardziałych grzeszników. Wszystkich pozostałych Bóg jeszcze osądzi i zdecyduje o ich losach. Tym ostatnim wyznacza się czas dziesięciu dni na poprawę - do Jom Kipur (Dnia Pojednania). Wówczas to trzeba skupić się na pokucie i żalu za grzechy. Prosi się o wybaczenie Boga, ale i ludzi, wobec których się zawiniło.
Owe dziesięć dni dzielące Rosz Haszana od Jom Kipur to tzw. Jamim Noraim (Straszne Dni). Stąd popularne w tym okresie życzenia „Obyście zostali zapisani na dobry rok”.

Rosz Haszana jest więc czasem, w którym człowiek przeżywa swą duchową odnowę. Jest świętem radosnym, pełnym wiary w miłosierdzie Boże.
Modlitwy w synagodze rozpoczynają się tego dnia wieczorem. Pobożni Żydzi dokonują rachunku sumienia przed Bogiem. W czasie modłów rozlega się dźwięk “szofaru” - rogu kozła lub barana, który jest nawoływaniem do skruchy i żalu za grzechy. Stąd też pochodzi inna nazwa tego święta “Święto Trąbek”. W żadnym razie nie może być to róg wołu, gdyż przypominałby on o grzechu złotego cielca.

Rosz Haszana - żydowski Nowy Rok. Zdjęcie pochodzi z interia.pl

Rosz Haszana - żydowski Nowy Rok. Zdjęcie pochodzi z interia.pl

Ważna jest tutaj także symbolika potraw, które spożywa się podczas uroczystej kolacji pierwszego wieczoru Rosz Haszana. Odmienna niż w inne święta, okrągła chała, którą stawia się na środku stołu, oznacza pełnię, pomyślność oraz kolisty roczny cykl żydowskiego życia. Kawałki ciasta macza się w miodzie, tak jak i plasterki marchwi oraz jabłek, by następny rok był pomyślny, równie “słodki”. Popularnym daniem jest również ryba z zachowaną głową, gdyż Rosz Haszana jest jakby “głową roku”, a jedno z życzeń noworocznych brzmi: “Niechaj Bóg sprawi, żebyśmy byli głową, a nie ogonem”.

Z Rosz Haszana wiąże się również piękny zwyczaj Taszlich (hebr. “wyrzucisz”), który odnosi się do słów Pisma Świętego: „Znowu zmiłuje się nad nami, zmyje nasze winy i wrzuci w głębiny morza wszystkie nasze grzechy…”. W noworoczne popołudnie Żydzi udają się nad rzekę czy jezioro i z kieszeni wyrzucają do wody okruchy, symbolicznie oczyszczając się z grzechów.

Parkuje się tam, gdzie się mieszka

środa, wrzesień 7, 2011

Pamiętam pewną scenkę rodzajową z mojego byłego osiedla oficerskiego, zdominowanego mentalnie przez nierzadko zdziwaczałych, emerytowanych wojskowych. A działy się tam różne rzeczy, z których czerpać pełnymi garściami mógłby reżyser “Rejsu” Marek Piwowski…
Pewnego słonecznego dnia przyjechali do nas znajomi z psem. Zaparkowali pod naszym blokiem. Widząc to sąsiad (były kontrwywiadowca) zza firany krzyknął: “tu się nie parkuje”. Znajomi, zaskoczeni głosem znikąd, nie przejęli się uwagą i kontynuowali rozpakowywanie samochodu. Zirytowany głos zza firany odezwał się ponownie “parkują i jeszcze coś trzepią”, ale znajomi i tę uwagę zignorowali. Zdeterminowany kontrwywiadowca krzyknął ze swojej kryjówki “parkuje się tam, gdzie się mieszka!”.
I to kultowe zdanie jakże jest aktualne w dzisiejszej sytuacji…

Dziś próbowaliśmy przedłużyć abonament na parkowanie w strefie C na Kazimierzu w “pałacu” ZiKiT przy ul. Smolki (jakby ktoś nie wiedział powstało nam nowe państwo w państwie. Więcej o przepysznej rezydencji Biura Strefy Parkowania tutaj).

Okazało się jednak, że zakupu abonamentu zniżkowego za 10 zł/miesiąc nie może już dokonać osoba zameldowana tymczasowo na Kazimierzu (a co z tymi, którzy wynajmują mieszkanie?). Co więcej, na jeden adres może być tylko jeden samochód (sic!)…a co z tymi rodzinami, które posiadają dwa auta, niezbędne do pracy i życia w mieście? Wtedy za drugi samochód mogą “se” kupić abonament za 250 zł/miesiąc. Proste.
Jak stwierdziła jedna, mądra radna “życie w centrum musi kosztować” (a co z tymi, którzy mieszkają w lokalach komunalnych i nie mają możliwości zmiany miejsca zamieszkania?). Ponadto sprytni radni ukrócili popularny proceder “użyczania” wozu, tak więc wykupić abonament może tylko osoba zameldowana na stałe i tylko ta, na którą jest zarejestrowany samochód…
Te durne przepisy nie poprawią wcale sytuacji, gdyż teraz jeszcze większa fala parkujących ruszy na przepełnione już Podgórze.
Kiedy usłyszałam dziś o tych wspaniałomyślnych zmianach wpadłam w dziki szał.
Podobno w połowie miesiąca uchwała ma być ponownie przedyskutowana przez Wielce Szanownych Radnych…oby poszli po rozum do głowy.
Najpierw wypadałoby stworzyć miejsca parkingowe w przystępnych cenach, popracować nad komunikacją miejską, a dopiero potem wprowadzać surowe restrykcje, utrudniające życie tym, którzy mieszkają i pracują w centrum.
Jaką mam pewność, że płacąc abonament 250 zł/miesiąc będę miała o każdej porze dnia wolne miejsce do parkowania przed domem? Do tej pory wcale nie było to takie oczywiste.

Co ciekawe, będąc już dumnym i szczęśliwym posiadaczem karty parkingowej Strefy C, nie mogę bezpłatnie zaparkować dwie ulice dalej w Strefie B, co do tej pory było możliwe.
Zatem wracamy do punktu wyjścia - parkuje się tam, gdzie się mieszka…

Nie pozostaje w tej sytuacji nic innego, jak zawrzeć papierowe małżeństwo dla umożliwienia parkowania w strefie C. Na to radni jeszcze nie wpadli, a ja zamierzam za kilka dni ich przechytrzyć… ;)

Ufff, trochę ulżyło…

Epilog:
Dziś zakupiliśmy abonament za 250 zł/miesiąc. Choć nasz poprzedni abonament był ważny do dnia wczorajszego tj. 7.09. to nowy trzeba kupić od początku miesiąca…Draństwo, idiotyzm i zdzierstwo!!!

Lato w mieście

czwartek, sierpień 11, 2011

Coś mało tego lata w tym roku, można powiedzieć niedosyt…po krótkim pobycie w Beskidzie Niskim staram się umilać sobie czas w mieście. Lubię napić się kawy na Placu Nowym i niespiesznie połazić po Kazimierzu, zaglądając to tu to tam. Tutaj bez przerwy coś się nowego pojawia, a to nowy sklepik, a to fajna kawiarenka…
Najnowszym odkryciem jest mały sklepik-galeryjka “Baboshka” na ul. Bożego Ciała 22. A w środku wiele pięknych, oryginalnych i kolorowych rzeczy, w wielu przypadkach ręcznie robionych…
Coś mnie wzięło tego lata na intensywne kolory ;)

Zanim się miasto obudzi. Kazimierz

czwartek, lipiec 28, 2011

No i udało się rankiem w niedzielę wybrać na szwendanie się z aparatem po Kazimierzu. Dzień był pochmurny, deszczowy i nasza uwaga koncentrowała się głównie na miejscach zaniedbanych wręcz odstraszających…
Kazimierz to dzielnica kontrastów, gdzie dawne obcuje z nowym i brzydota z pięknem. Nie zawsze podoba mi się sposób, w jaki to “nowe” tutaj się wdziera.

Uwielbiam robić zdjęcia zwierzakom wyglądającym z okna. Tutaj kazimierski pies zaintrygowany hałasem z ulicy

Uwielbiam robić zdjęcia zwierzakom wyglądającym z okna. Tutaj kazimierski pies zaintrygowany hałasem z ulicy

Szkoda, że tak wiele ładnych kamienic niszczeje…

Kamienica przy ulicy Brzozowej. Kazimierz.

Kamienica przy ulicy Brzozowej. Kazimierz.

Kamienica na Kazimierzu. Bodajże ulica Jakuba

Kamienica na Kazimierzu. Bodajże ulica Jakuba

Ulica Wąska...

Ulica Wąska...

Ale był i czas na poranną kawę na Pl.Nowym…

Fajnie z rana przysiąść na kawie w jednej z kazimierskich kawiarenek i przyglądać się przechodniom

Fajnie z rana przysiąść na kawie w jednej z kazimierskich kawiarenek i przyglądać się przechodniom

Kazimierz

środa, marzec 9, 2011

Mam wielką potrzebę gdzieś wyjechać, a ponieważ nie zanosi się w najbliższym czasie na żadną eskapadę postanowiłam posnuć się trochę po Kazimierzu. Popatrzeć raz jeszcze na wszystko, co znajome, okiem zadziwionego turysty ;)
Jutro rano, jeśli tylko zdołam zgodnie z założeniem wstać, zwiedzania Kazimierza ciąg dalszy…

Aktualizacja - nie wstałam wcześnie z rana ;)

Kot z ulicy Józefa

Kot z ulicy Józefa

Podwórko jednej z kamienic na Kazimierzu

Podwórko jednej z kamienic na Kazimierzu

Podwórko na ul. Józefa

Podwórko na ul. Józefa

Schody w jednej z kamienic przy ulicy Józefa

Schody w jednej z kamienic przy ulicy Józefa