Archiwum dla kategorii: ‘Kraków

Namiot turecki w zbiorach wawelskich

niedziela, lipiec 28, 2013

W posiadaniu Zamku Królewskiego na Wawelu znajduje się, największa w Polsce i jedna z największych w Europie, kolekcja namiotów tureckich.
Niestety tkaniny nie są na co dzień prezentowane szerszej publiczności. Dlatego też szczerze ucieszyła mnie nowa, niestety tylko czasowa, wystawa na zamku. Gorąco polecam zobaczyć wielki namiot turecki z XVII wieku zanim ponownie zniknie w magazynach zamkowych…

Namiot turecki z XVII wieku. Fotografia pochodzi ze strony Zamku Królewskiego na Wawelu.

Namiot turecki z XVII wieku. Fotografia pochodzi ze strony Zamku Królewskiego na Wawelu.

Namiot turecki prezentowany na Zamku Królewskim na Wawelu.

Namiot turecki prezentowany na Zamku Królewskim na Wawelu.

Fragment aplikacji zdobiących namiot turecki.

Fragment aplikacji zdobiących namiot turecki.

Zbiór wawelski liczy pięć całych i fragmenty ośmiu dalszych namiotów (płoty i pojedyncze dachy). Najcenniejsze z nich zostały zdobyte w bitwie wiedeńskiej w roku 1683, inne były pokojowymi darami, bądź zostały nabyte drogą kupna.
Namioty te różnią się rozmiarami, budową, ornamentyką, funkcją i rangą. W wawelskiej kolekcji znajdują się namioty paradne, a także służące celom reprezentacyjnym, w których podejmowano posłów. Nieco skromniejszych rozmiarów są „szopy” dla wojska oraz fragment namiotu kuchennego. Zwyczajowo namioty pełniły funkcje izb stołowych, pomieszczeń sztabowych, skarbców, sypialni, miejsc modlitewnych, kancelarii, łaźni, stajni oraz kuchni.

Prezentowany na wystawie namiot został zdobyty pod Wiedniem 12 września 1863 roku. Wówczas wojska króla Jana III Sobieskiego rozgromiły armię turecką pod wodzą wielkiego wezyra Kara Mustafy.
Na placu boju pozostały namioty wypełnione nieprzebranymi skarbami. Wśród zdobytych wtedy trofeów znajdowały się liczne buńczuki, rzędy konne, broń i namioty, w tym także ten prezentowany na wystawie.
August II Mocny - następca Sobieskiego, wywiózł je do Drezna, gdzie przebywały do lat 30-stych ubiegłego wieku. Dzięki polskiemu antykwariuszowi -Szymonowi Szwarcowi namioty z powrotem powróciły do Polski. Wykupił on i ofiarował na Wawel ten i pozostałe namioty, tworzące dziś znaczącą większość kolekcji Zamku Królewskiego.

Bogate dekoracje, prezentowanego namiotu, wykonane z użyciem kosztownych materiałów (m.in. z jedwabiu) świadczą o tym, iż mógł on być przeznaczony dla któregoś z wysokich dowódców armii tureckiej.
Konserwacja namiotu odbyła się w latach 90-tych. Co ciekawe - w trakcie prac wszystkie ekementy aplikowanej dekoracji zostały zdemontowane i po oczyszczeniu tkanin pomownie naszyte! Trudno sobie wyobrazić jak mozolne było to zadanie.

Wystawa czynna do 12 września 2013.
Osobiście radziłabym przed udaniem się na wystawę poczytanie informacji o samej bitwie wiedeńskiej.
Wówczas można się nieco wprowadzić w odpowiedni nastrój i docenić obcowanie z tym wyjątkowym dziełem sztuki.

Dodatkowe ciekawostki związane z tematem:
* artykuł z Focusa: ” Czaszka Mustafy”
* Tarcza Wróżebna Jana III Sobieskiego

Racjonał biskupów krakowskich

poniedziałek, marzec 4, 2013

Racjonał królowej Jadwigi. Muzeum Katedralne na Wawelu. Obok: Stanisław Dziwisz w racjonale biskupów krakowskich.

Racjonał królowej Jadwigi. Muzeum Katedralne na Wawelu. Obok: Stanisław Dziwisz w racjonale biskupów krakowskich. Zdjęcia z DMAK

Racjonał jest ozdobną, symboliczną szatą liturgiczną, noszoną na mocy specjalnego papieskiego przywileju.
Pierwowzorem racjonału był efod – drogocenna i ozdobna szata noszona na piersiach przez arcykapłanów żydowskich. Na szacie tej były umieszczone w trzech rzędach po cztery, drogocenne kamienie, które symbolizowały 12 pokoleń izraelskich.

Początkowo racjonał nosili tylko papieże. Z biegiem czasu przywilej ten uzyskali biskupi, stojący na czele danych diecezji.
Odzienie to jest znakiem władzy arcykapłańskiej i bliskiego kontaktu z Bogiem. Przypisywana jest mu również symbolika cnót teologicznych i kardynalnych.

Na mocy specjalnego przywileju otrzymanego od Stolicy Apostolskiej, racjonału mogą używać hierarchowie m.in. Krakowa. Szatę tę wkłada się tylko podczas Mszy pontyfikalnej (nigdy żałobnej), jedynie w największe uroczystości np. racjonał biskupów krakowskich nałożył podczas swojego ingresu kard. Stanisław Dziwisz.

Racjonał świętej królowej Jadwigi lub tzw. racjonał biskupów krakowskich, znajdujący się w Muzeum Katedralnym na Wawelu prawdopodobnie po raz pierwszy założył biskup Jan Radlica w XIV wieku. Wspominam o nim dlatego, iż to właśnie on miał osobiście witać młodziutką Jadwigę, przybywającą do Krakowa. Królowa poznała go już wcześniej, gdyż biskup, będący równocześnie cenionym medykiem, leczył jej ojca - Ludwika. W dowód wdzięczności i uznania królowa Jadwiga miała, jak mówi tradycja, osobiście wyhaftować racjonał.
Na materii tej widnieje łaciński napis: Doctrina, Veritas, Prudentia, Simplicitas, co oznacza: Wiedza, Prawda, Roztropność, Prostota. Pojawia się tam również drugi napis: Hedvigis regina filia regis Ludovivi, co znaczy Królowa Jadwiga, córka króla Ludwika. W miejscu, gdzie krzyżują się wstęgi wyhaftowany jest złoty baranek, a na zakończeniu tych wstęg widnieją herby Polski i Węgier. Całe te wstęgi są pokryte małymi perłami, których jest podobno aż 40 000!

W wielu miejscach tradycja noszenia racjonału prawie całkowicie zanikła. Co ciekawe, zwyczaj ten po dzień dzisiejszy pielęgnowany jest już wyłącznie w Niemczech, Francji i w Polsce (właśnie w Krakowie).

Więcej o symbolice szat liturgicznych można przeczytać TUTAJ.

57. Krakowskie Zaduszki Jazzowe

piątek, listopad 2, 2012

Tradycyjnie pomiędzy 2 -10 listopada odbędzie się jeden z najstarszych festiwali jazzowych na świecie.
Szczegółowy program festiwalu

A w Ogrodzie Botanicznym już jesień…

niedziela, wrzesień 30, 2012

Bardzo lubię Ogród Botaniczny UJ, który jest najstarszym tego typu obiektem w Polsce.
Nie zaglądam tam często i może dzięki temu to miejsce ma dla mnie ciągle
wyjątkowy urok. Pamiętam ogród jeszcze z wczesnego dzieciństwa, szczególnie fascynowały mnie wówczas rosnące w szklarniach olbrzymie liście Viktorii Królewskiej (Victoria amazonica). Roślina pochodzi z Ameryki Południowej. Podobno jej wielkie, unoszące się na wodzie liście, mogłyby unieść ciężar pięcioletniego dziecka!

Viktoria Królewska

Viktoria Królewska. Zdjęcie pochodzi ze strony Ogrodu Botanicznego w Krakowie

Ogród znajduje się na terenie dawnego starorzecza Wisły, którego pozostałością jest niewielki staw, porośnięty szuwarami i innymi roślinami wodnymi. Pośrodku stawu na utworzonej sztucznie wysepce rośnie wysoki Cypryśnik Błotny (Taxodium distichum). Roślina ta występuje naturalnie w południowo-wschodnich stanach USA, szczególnie na błotnistych obszarach Florydy. Drzewo rosnąc na podmokłych terenach, tworzy tak zwane korzenie powietrzne, wystające powyżej powierzchni wody. Dostarczają one niezbędnej ilości tlenu do systemu korzeniowego.

Cypryśnik Błotny

Cypryśnik Błotny

Innym ciekawym okazem jest Miłorząb (Ginkgo biloba). Naturalnie rośnie w południowo-wschodnich Chinach. Niesłusznie bywa nazywany miłorzębem “japońskim”, bo do Japonii został sprowadzony przez buddyjskich mnichów. Tam uważany był za drzewo owocowe z powodu jadalnej pestki, która była przysmakiem na stołach cesarzy. Zawitał też z czasem w inne zakątki świata, jednak już jako drzewo ozdobne, a potem wykorzystywane w produkcji leków i kosmetyków.
Jest to jedyny liściasty przedstawiciel roślin nagozalążkowych, które są rozdzielnopłciowe. Drzewo słynie z długowieczności, potrafi dożyć nawet do czterech tysięcy lat!
Mawia się, że jest to drzewo trzech pokoleń - sadzi je dziadek, a owoców doczekać może dopiero wnuk. Co ciekawe - kilka okazów tego niezwykle wytrzymałego drzewa o dużych zdolnościach regeneracyjncych, przetrwało wybuch bomby atomowej w Hiroszimie.

Godna uwagi w ogrodzie jest także Kolekcja Roślin Biblijnych, która liczy ok. siedemdziesięciu okazów, opatrzonych odpowiednimi cytatami z Biblii.

Szkoda jednak, że nie można kupić na miejscu nasion ani sadzonek roślin. Latem z kolei mogłaby działać kawiarenka.
Żałuję również, że ludzie nie spotykają się rankiem w parkach i ogrodach na współnych ćwiczeniach, jak można to zobaczyć w Chinach…A może by tak przenieść na nasz grunt ten zwyczaj?
Sama byłabym zainteresowana…

Pekin. Poranne spotkania na Tai Chi.

Pekin. Poranne spotkania na Tai Chi.

Z Ogrodu Botanicznego blisko do Domu Towarzystwa Lekarskiego, gdzie pod niepozorną fasadą kryją się piękne wnętrza projektu Wyspiańskiego…

Dzwonek za konających

środa, maj 16, 2012

Przy niektórych świątyniach do dziś przetrwały “dzwonki za konających”. Biły one wówczas, gdy zmarł jeden z parafian. W Krakowie takie niewielkie dzwony można zobaczyć na niższej wieży kościoła Mariackiego lub przy kościele Reformatów na ulicy Reformackiej.

Dzwonek za konających przy kościele Reformatów

Dzwonek za konających przy kościele Reformatów

Warszawska stopa w krakowskich drzwiach

niedziela, maj 13, 2012

Kilka dni temu, na łamach gazety, przeczytałam informację o dwóch warszawskich lokalach, otwierających swe filie w Krakowie. Z początku się najeżyłam. Zza pazuchy wyskoczyła szabelka. Nie, nie, że Warszawa…chociaż…trochę ;)
Nie przypuszczałam, iż mimo mojej całej otwartości i życzliwości wobec ludzi, drzemie we mnie nuta lokalnego szowinizmu ;)

Jednym z debiutujących w Krakowie lokali gastronomicznych jest “Charlotte. Chleb i wino” przy Pl. Szczepańskim. Miejscówka niezła. “Przypadkiem” przechodząc dzisiaj obok zaglądnęłam.
Podoba mi się prostota pomysłu. W tym wszystkim doceniam przede wszystkim pracę “rąk” oraz fakt, że nie są to jakieś przetworzone produkty, a po prostu…wypiekany na miejscu chleb i ciasta francuskie. Wystrój wnętrza spokojny, prosty. Fajne, gustowne logo - znowu ciśnie się na usta słowo “proste”.
Na parterze lokalu mieści się piekarnia, gdzie można podglądnąć jak praca wre.
Ciekawy sposób aranżacji metalowej balustrady klatki schodowej kamienicy. Właściwie to nie aranżacja, ta klatka po prostu tam jest, jak gdyby nic.
Nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała wypieków. Są i bagietki i croissanty i brioszki. Kiedy miła Pani zaproponowała mi te ostatnie, zobaczyłam przed oczami scenę z filmu “Dzień świra”. Brioszek więc nie wzięłam, tylko w myśli przedrzeźniłam “brioszki, brioszki”. Kupiłam chleb z orzechami i rodzynkami oraz francuskiego palucha czekoladowo-waniliowego, ale na pół…bo odezwał się we mnie krakowski centuś ;) Ceny niemałe, więc to raczej ekstrawagancja. Chleb, rzeczywiscie bardzo smaczny…
Tutaj atutem jest faktycznie “prostota” w dobrym tego słowa znaczeniu.