Archiwum dla kategorii: ‘Ciekawostki

Sto lat temu…

środa, czerwiec 12, 2013

Polecam pobuszować pod tym adresem w poszukiwaniu ciekawostek sprzed lat: www.stolattemu.pl
Świetny pomysł! ;)

Racjonał biskupów krakowskich

poniedziałek, marzec 4, 2013

Racjonał królowej Jadwigi. Muzeum Katedralne na Wawelu. Obok: Stanisław Dziwisz w racjonale biskupów krakowskich.

Racjonał królowej Jadwigi. Muzeum Katedralne na Wawelu. Obok: Stanisław Dziwisz w racjonale biskupów krakowskich. Zdjęcia z DMAK

Racjonał jest ozdobną, symboliczną szatą liturgiczną, noszoną na mocy specjalnego papieskiego przywileju.
Pierwowzorem racjonału był efod – drogocenna i ozdobna szata noszona na piersiach przez arcykapłanów żydowskich. Na szacie tej były umieszczone w trzech rzędach po cztery, drogocenne kamienie, które symbolizowały 12 pokoleń izraelskich.

Początkowo racjonał nosili tylko papieże. Z biegiem czasu przywilej ten uzyskali biskupi, stojący na czele danych diecezji.
Odzienie to jest znakiem władzy arcykapłańskiej i bliskiego kontaktu z Bogiem. Przypisywana jest mu również symbolika cnót teologicznych i kardynalnych.

Na mocy specjalnego przywileju otrzymanego od Stolicy Apostolskiej, racjonału mogą używać hierarchowie m.in. Krakowa. Szatę tę wkłada się tylko podczas Mszy pontyfikalnej (nigdy żałobnej), jedynie w największe uroczystości np. racjonał biskupów krakowskich nałożył podczas swojego ingresu kard. Stanisław Dziwisz.

Racjonał świętej królowej Jadwigi lub tzw. racjonał biskupów krakowskich, znajdujący się w Muzeum Katedralnym na Wawelu prawdopodobnie po raz pierwszy założył biskup Jan Radlica w XIV wieku. Wspominam o nim dlatego, iż to właśnie on miał osobiście witać młodziutką Jadwigę, przybywającą do Krakowa. Królowa poznała go już wcześniej, gdyż biskup, będący równocześnie cenionym medykiem, leczył jej ojca - Ludwika. W dowód wdzięczności i uznania królowa Jadwiga miała, jak mówi tradycja, osobiście wyhaftować racjonał.
Na materii tej widnieje łaciński napis: Doctrina, Veritas, Prudentia, Simplicitas, co oznacza: Wiedza, Prawda, Roztropność, Prostota. Pojawia się tam również drugi napis: Hedvigis regina filia regis Ludovivi, co znaczy Królowa Jadwiga, córka króla Ludwika. W miejscu, gdzie krzyżują się wstęgi wyhaftowany jest złoty baranek, a na zakończeniu tych wstęg widnieją herby Polski i Węgier. Całe te wstęgi są pokryte małymi perłami, których jest podobno aż 40 000!

W wielu miejscach tradycja noszenia racjonału prawie całkowicie zanikła. Co ciekawe, zwyczaj ten po dzień dzisiejszy pielęgnowany jest już wyłącznie w Niemczech, Francji i w Polsce (właśnie w Krakowie).

Więcej o symbolice szat liturgicznych można przeczytać TUTAJ.

Ku przestrodze rodu męskiego

środa, luty 13, 2013

W sypialni gościnnej, mieszczącej się na wystawie “Prywatne Apartamenty” znajdują się dwa obrazy włoskiego malarza Giovanniego Buonconsiglio, żyjącego na przełomie XV i XVI w. Jeden z nich ma tutuł: “Filis na grzbiecie Arystotelesa”, zaś drugi: “Wirgiliusz w koszu”. Lubię o nich wspominac turystom. Malowidła pochodzą ze zbiorów Lanckorońskich - słynnej kolekcji, która w części została przekazana dla Zamku Królewskiego na Wawelu przez KArolinę Lanckorońską - spadkobierczynię i zarazem ostatnią przedstawicielkę rodu. Nota bene, właśnie minęła 10. rocznica śmierci Karoliny Lanckorońskiej.

Artyści renesansowi często sięgali po legendy o wydźwięku moralizatorskim, które szczególnie popularne były w średniowieczu. W wiekach średnich pokutowało przekonanie, iż wszelkie zło pochodzi od niewiast. O występnych kobietach opowiadano kunsztowne dykteryjki, służące umoralnieniu, przeciwstawiające cnotę wystepkowi, szlachetność śmieszności.
Jedną z takich uciesznych powiastek opisuje miłość wielkiego filozofa do występnej Filis.
Motyw tej historii szybko znalazł odbicie w sztuce, stanowiąc pzrestrogę przed występnością kobiet, prowadzącą do grzechu.
Opowiadanie o Arystotelesie i Filis należy do perełek średniowiecznej literatury francuskiej, gdzie rzecz przedstawiana jest następująco…
Aleksander Wielki podbiwszy Indie bawił tam dłużej z powodu pewnej młodej niewiasty o imieniu Filis. Arystoteles - mentor Aleksandra, przebywający u jego boku na wyprawie wojennej, zniechęcał Aleksandra do ulegania namiętności. Władca pod wpływem filozofa gotów był nawet zaprzestać schadzek z kobietą. Ostatecznie nadal spotykał się z Filis i wyjawił jej kto odradza mu tę znajomość.
Wówczas Filis postanowiła się zemść na Arystotelesie. Zapowiedziała Aleksandrowi, że udowodni, iż filozof nie jest obojętny na wdzięki niewieście.
Rankiem udała się w ponętnym stroju i rozpuszczonych włosach do ogrodu, pod okno sypialni mędrca. Śpiewem oderwała go od lektury i zdołała zrócić na siebie jego uwagę. Ostatecznie sprytna Filis dopieła swego. Rozpalony namiętnością filozof zgodził się za cenę jej miłości chodzić po ogrodzie na czwaorakach i nosić Filis na swym grzbiecie.
Aleksander, uprzedzony przez Filis o intrydze, z rozbawieniem przyglądał się klęsce swego pedagoga i czynił mu potem wyrzuty, iż sam nie zdołał się obronić przed miłością. Rówocześnie udowodnił Arystotelesowi, że za słowami mistrza winny pójść także czyny.
Stary filozof wprawdzie przyznał się do swej chwilowej słabości, ale ostatecznie wybrnął z tej niewygodniej sytuacji. Rzekł do swego wychowanka, iż słusznie go ostrzegał przed urokami niewiasty, bo skoro nawet jego, starego, potrafiła omamić, do jakiej zguby powiodłaby młodego Aleksandra…

Zdjęć wawelskich obrazów jeszcze nie posiadam, dlatego poniżej załączam grafiki, przedstawiające opisywane sceny.

Mistrz Księgi Domowej. Filis i Arystoteles

Mistrz Księgi Domowej. Filis i Arystoteles

W Muzeum Katedralnym na Wawelu znajduje się z kolei średniowieczna szkatułka z kości słoniowej, której boki i wieczko pokrywają rzeźbione sceny z romansów średniowiecznych. Jedna z scen przedstawia właśnie historię Arystotelesa…

Francuska szkatułka z kości słoniowej z XIV wieku, pokryta scenami romansów. Muzeum Katedralne na Wawelu

Francuska szkatułka z kości słoniowej z XIV wieku, pokryta scenami romansów. Muzeum Katedralne na Wawelu

Wirgiliusz, podług innej opowieści, również stracił głowę dla pewniej niewiasty, która wabiła go do swej sypialni na piętrze w wieży. Poeta planował dostać się tam w koszu, wyciąganym po linie. Do celu jednak nie dojechał, gdyż zgodnie z planem uknutym przez kobietę, zawisł w pół drogi. Rankiem stał się obiektem drwin dworzan.

Georg Pencz. Wirgiliusz w koszu

Georg Pencz. Wirgiliusz w koszu

Przy okazji, polecam książkę “Galeria. Sztuka Patrzenia” Marii Poprzęckiej oraz “Wspomnienia wojenne” Karoliny Lanckorońskiej.

Z kroniki kryminalnej. Zamach na króla

czwartek, lipiec 5, 2012

Zdarzenie miało miejsce blisko pięćset lat temu, za panowania króla Zygmunta I Starego.
Pewnego majowego wieczoru w 1523 roku miał miejsce nieudany zamach na monarchę…

W rejonie wieży Kurzej Stopki na Wawelu padł strzał z rusznicy. Kula rozbiła okno, w którym stał monarcha i utkwiła w suficie komnaty.
Zygmunt – wedle relacji świadków – zachował absolutny spokój i pocieszał nawet omdlewające ze strachu damy.
W wyniku przeprowadzonego śledztwa ustalono, że strzelec musiał się ukryć obok kościółka św. Idziego pod zamkiem, skąd mógł obserwować okna królewskich apartamentów.
W Krakowie znany był bowiem zwyczaj króla, który często przed udaniem się na spoczynek spacerował po komnatach i zatrzymywał się przy oknach. Zamachowca zapewne o tym doskonale wiedział.
Być może zdarzenie miało związek z ogłoszonym przez króla trzy tygodnie wcześniej edyktem podatkowym “o czopowym”. Był to pierwowzór akcyzy. Podatek płacony był przez mieszczan od wyrobu, importu oraz sprzedaży piwa, wódki, miodu.
Sprawcy ataku nie udało się nigdy ująć.

Zygmunt I Stary był jednym z trzynaściorga dzieci Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki, zwanej “Matką Królów”. Dość późno zasiadł na tronie, mając około 40 lat. Przed nim panowało dwóch starszych braci - Aleksander Jagiellończyk i Jan Olbracht, którzy przedwcześnie zmarli.
Panował 42 lata.

Po lewej widok na bryłę zamku i wieżę Kurzą Stopkę. Po prawej widoczny kościół św. Idziego, skąd padł strzał w kierunku króla.

Po lewej widok na bryłę zamku i wieżę Kurzą Stopkę. Po prawej widoczny kościół św. Idziego, skąd padł strzał w kierunku króla.

Dzwonek za konających

środa, maj 16, 2012

Przy niektórych świątyniach do dziś przetrwały “dzwonki za konających”. Biły one wówczas, gdy zmarł jeden z parafian. W Krakowie takie niewielkie dzwony można zobaczyć na niższej wieży kościoła Mariackiego lub przy kościele Reformatów na ulicy Reformackiej.

Dzwonek za konających przy kościele Reformatów

Dzwonek za konających przy kościele Reformatów

Krakowskie tradycje. Emaus

czwartek, kwiecień 5, 2012

Każdego roku w Lany Poniedziałek na Zwierzyńcu w Krakowie odbywa się Emaus - odpust, który łączy tradycję religijną z obrzędami ludowymi. Od wielu wieków przyciągał on tłumy pogobojnych, ale też i tych żądnych rozrywki Krakowian.
Niegdyś istniała kościelna tradycja sprzedawania odpustów, którym z czasem zaczęły towarzyszyć zabawy dla ludu. Współcześnie elementy ludyczne zdominowały już istotę tego uwielbianego, zwłaszcza przez dzieci, zwyczaju.
Pełno tego dnia na Zwierzyńcu kramów z kolorowymi, odpustowymi zabawkami, slodyczami…
Pamiętam z dzieciństwa swoją szczególną słabość do pierścionków odpustowych ;)

Nazwa zwyczaju Emaus wywodzi od miejscowości, wymienionej w Ewangeli św.Łukasza, do której to wędrowali uczniowie Jezusa. Po drodze mieli oni napotkać swego zmartwychwstałego Nauczyciela, którego wówczas nie rozpoznali.

Z kolei we wtorek po Wielkanocy w Podgórzu odbywa się tradycyjna Rękawka.
Pierowtnie obrzęd ten odbywał się przy kopcu Krakusa. Współcześnie - pod XII - wiecznym kościółkiem św. Benedykta, do którego tylko w ten jeden dzień w roku można wejść.
Nazwa Rękawka pochodzi od tradycji, podłóg której kopiec Krakusa (zwany również Rękawką) był sypany z ziemi noszonej w rękawach.
Rękawka swoimi korzeniami z całą pewnością nawiązuje do pogańskich obrzędów związanych z Dziadami wiosennymi, przypadającymi właśnie na okres przesilenia wiosennego. Już sama etymogolia nawiązuje do kultu zmarłych. Co ciekawe, słowo “Rękawka” może mieć prasłowiański rodowód, związany z pochówkiem (w języku czeskim rakev, słowackim rakva oznacza trumnę, zaś serbskie raka – grób).
Przodkowie, chcąc okazać cześć zmarłym mieli w zwyczaju zrzucać ze wzgórza pokarmy i monety.
W Krajowie conajmniej od XVII wieku, ze szczytu kopca w czas odpustu (we wtorek, będący kiedyś również dniem świątecznym) zamożni krakowianie zrzucali owoce, słodycze i pieniądze (w powierzchniowej warstwie odnaleziono monety z różnych okresów dziejowych), zaś biedni, żacy i dzieci zbierali je u podnóża.
Prawdopodobnie budowa podgórskiego kościoła św. Benedykta i ustanowienie święta jego patrona w dniu 21 marca (pierwszy dzień wiosny), było reakcją Kościoła katolickiego wobec wciąż żywych słowiańskich praktyk religijnych na Krzemionkach.