Humor z wycieczek

piątek, październik 9, 2009

Przysłuchując się w czasie wycieczek opowieściom dzieci, wiele razy myślałam o stworzeniu na ten temat specjalnej kolumny. Obawiam się tylko, że spisywane historie nie będą już tak zabawne, jak w wydaniu oryginalnym. Tym razem sobie jednak nie odpuszczę…

* Na początek cytat z dzisiejszej wycieczki. Podczas zwiedzania krypt w Katedrze na Wawelu jeden z chłopców z II kasy zapytał: “czy tutaj jest pochowana załoga “Rudego?” ;)

* Kiedyś, podczas opowieści o zwyczajach związanych z Bożym Narodzeniem” zapytałam dzieci z klasy I - symbolem czego jest opłatek, którym dzielimy się przy wigilijnym stole? Jeden z chłopców wystrzelił: “opłatek to skóra Boga”

* To dłuższa opowieść i warto ją sobie wyobrazić :)…Pamiętam sprzed kilku lat małego Antosia. Był najmniejszy w klasie, ale wszędzie było go pełno. Opowiadał mi o przedstawieniu teatralnym, w którym brał udział. Antoś relacjonował, iż po występie, gdy rozległy się brawa na widowni, stanął na brzegu sceny i kłaniając się nisko publiczności spadł ze sceny, robiąc w powietrzu fikołka. Z opresji udało mu się wyjść z godnością…wylądował bowiem “telemarkiem”…

* Mały Leon, lat 7 - w Komnatach na Wawelu (ech, trzeba by go zobaczyć…bo to niezły oryginał). Siedział “po turecku” w jednej z sal i w zamyśleniu słuchał opowieści o Zygmuncie III Wazie. Kiedy wspomniałam o tym, że król przeniósł siedzibę królewską do Warszawy Leon z najwyższą powagą wycedził: “A tak, jest nawet takie powiedzenie…miałeś Kraków w d…., stoisz teraz na słupie”

* W Lesie Wolskim - na pytanie dlaczego ptaki odlatują jesienią jedna z dziewczynek z III klasy wystrzeliła: “Na przykład bocian, bo ma chude nogi!”…

* Znowu Leon, nieco straszy, bo już 8-letni. Tym razem zabrał głos na temat sytuacji demograficznej - w Muzeum Etnograficznym. Pozycja oczywiście “po turecku” w jednej z izb regionalnych. Przewodniczka opowiadała o dawnych metodach leczenia, znachorkach, odczynianiu uroków…W końcu dodała: “kiedyś, gdy się ktoś źle poczuł, zachorował nie przyjeżdżało od razu pogotowie, tak jak dzisiaj”. Leon na to wycedził, pogrążony w głębokiej zadumie, z niezachwianą, sobie właściwą powagą…”No tak, to dlatego mamy teraz tylu emerytów…”

* Byłam z dzieciakami z pierwszej klasy (7-latki) na wystawie archeologicznej “Wawel Zaginiony”, gdzie m.in. znajduje się pochówek szkieletowy. Miejsce to zwykle bardzo dzieci intryguje, zawsze pojawiają się pytania o to kim był ten człowiek, czy była to kobieta czy mężczyzna itd.
Na pytanie czy wiedzą, po czym archeolodzy mogą poznać wiek osoby oraz czy to grób kobiety czy mężczyzny jeden chłopiec ze znawstwem odpowiedział: “Po szyjce macicy”… :)

* Tym razem z innej beczki, którą można by nazwać “Polskie absurdy”
Bardzo rozbawiła mnie ostatnio wizyta w toalecie w McDonald’s (do niedawna uchodząca wśród turystów za darmową).
Aktualnie, by skorzystać z wc w tej restauracji należy okazać paragon za zakupiony posiłek. Jeśli takowego się nie posiada, za skorzystanie z toalety jest pobierana, przez skrupulatną panią, opłata w wysokości 2 zł. Uiszczając tę sumkę otrzymałam jeszcze alternatywną propozycję…jeśli pragnęłabym przystąpić do konsumpcji tuż po wizycie w toalecie mam możliwość otrzymania pokwitowania za pobyt w wc, na postawie którego odzyskałabym tę niemałą sumkę przy kasie…
Niestety, nie skorzystałam z tej jakże kuszącej oferty, choć - cytując tekst z filmu “Głośniej od bomb” - “wbrew pozorom mają tam bardzo dobrą kuchnię” ;)

* Tym razem podsłuchana rozmowa dwóch turystek na kopcu Kościuszki.
Kopiec ma wysokość 34 m i połozony jest na wzgórzu Sikornik o wysokości 333 m n.p.m. Góruje zatem nad Krakowem. Na kopcu widnieje tablica, wspominająca powódź z 1997 roku, kiedy to kopiec został poważnie uszkodzony, wskutek obfitych wówczas opadów deszczu. Przed tablicą stały dwie turystki i wtem jedna, zaszokowana przeczytaną informacją, powiedziała do drugiej: “Jaaa, ale woda musiała być wtedy wysoko…” ;)

Zostaw komentarz