Bunt żaków – historia obyczajowa, w opisie dość frywolna

Tuesday, February 10, 2009

W 1549 roku w Krakowie miało miejsce niezwykłe zdarzenie, które zaczęło się, jak to zwykle bywa, dość niewinnie…Otóż, pewnego dnia dwie panienki lekkich obyczajów zdążały ku plebanii kościoła Wszystkich Świętych.
Nieopodal kościoła stała grupka studentów (żaków), którzy zaczęli uszczypliwą wymianę zdań z panienkami. Podług kronikarzy, starszą Julkę Cyjanowską studenci nazwali wdową po połowie Krakowa. Młodszej zaś Regisi Strzeliszance, proponowali raczej wizytę w bursie niż na plebanii.
Rozzłoszczona Julka odgarnąwszy kieckę pokazała, gdzie ma studentów i ich zaczepki. Żacy w odpowiedzi przypuścili na panienki atak kulkami błota. Te pobiegły szybko na skargę ku plebanii, skąd zaraz wypadła służba plebana z kijami. Grupa pachołków tak dotkliwie pobiła jednego ze studentów – Jurka z Pienian, że ten wskutek odniesionych obrażeń zmarł.
Studenci obwiniali o wszystko plebana kościoła Wszystkich Świętych, księdza Czarnkowskiego, wpływowego i spokrewnionego z najzamożniejszymi rodami, który na ów niefortunny wieczór zapewnił sobie alibi.
W mieście zawrzało. W następnych dniach doszło do zamieszek, hałaśliwych manifestacji, łącznie z obnoszeniem ciała tragicznie zmarłego studenta. Żacy domagali się interwencji u króla i ukarania winnych. Zagrozili zbiorowym exodusem. Poprzysięgli, iż opuszczą miasto, jeśli okaże się niegodnym posiadania uniwersytetu i goszczenia studentów w swoich murach.
Wywołało to ogólne zaniepokojenie, bowiem studenci stanowili prawie 1/6 ludności miasta. Groźby żaków nie potraktowano widać z dostateczną powagą, ani też nie znaleźli oni wysokiego protektora, który reprezentowałby ich interesy.

I stało się. Rankiem 4 czerwca ponad sześć tysięcy obrażonych studentów opuściło miasto, gromadnie ruszając w stronę Kleparza, z pieśnią „Rozejdźcie się po całym świecie” na ustach. Kraków wyludnił się. Jesienią już tylko 17 profesorów i docentów, na ogólną liczbę 46, prowadziło wykłady na wydziale filozoficznym.
Bardzo powoli wracali studenci do miasta…

Na postawie książki J. Roszko „Collegium Maius i jego lokatorzy”

Ciekawostki:

  • Historię tę uwiecznił Jan Matejko na jednym ze swych obrazów pt. „Wyjście żaków z Krakowa”.
  • Kościół Wszystkich Świętych, w tle którego rozgrywały się te wydarzenia, wznosił się niegdyś pomiędzy kościołami Dominikanów i Franciszkanów. W XIX w. świątynia znikła z mapy Krakowa, zaś jej wyposażenie zlicytowano. Organy, chrzcielnicę i obraz „Wszystkich Świętych” pędzla Sz.Czechowicza przeniesiono do kościoła św. św. Piotra i Pawła, gdzie elementy te znajdują się po dzień dzisiejszy. Skwer, powstały po rozbiórce świątyni, nosi dziś nazwę Placu Wszystkich Świętych.
Nieistniejący już kościół Wszystkich Świętych - T.Stachowicz

Nieistniejący już kościół Wszystkich Świętych - T.Stachowicz

Komentarz: 1 do “Bunt żaków – historia obyczajowa, w opisie dość frywolna”

  1. Andrzej Marek Hendzel napisał(a):

    Chociaż tyle dobrego, że zdecydowali się powiedzieć, że mają dość złego traktowania. Czy chodziło o panie wiadomego autoramentu, które ratowały się ze skargami w kościele, czy o coś innego, to mniejsza.

    Czy to objaw demokracji krakowian? Raczej braku wyobraźni profesorów, którzy zapominają do dziś, że akademia nie służy do hodowania nietoperzy, a do uprawiania nauki. Najlepiej widać jednak efekty edukacji krakowiańskiej, gdy się wejdzie Na Skałkę, gdzie drzwi do Krypty Zasłużonych są w istocie vis à vis WC, także na terenie kościoła. O pomyłkę nietrudno, szczególnie po nocy i pod wpływem tradycji opuszczania miasta z pieśnią na ustach.

    Od obrońców zamtuza do obrońców rozporków nie daleka droga. Niewiele widać zrozumiano w Krakowie od tamtego czasu.

    Andrzej Marek Hendzel

    http://www.hendzel.pl
    http://www.archiloch.com

Zostaw komentarz